Czy wszystko można zmierzyć? Magia pomiarów, liczenia i mierników.

Czy wszystko można zmierzyć?
„Starożytni Anglicy” wymyślili prosty sposób: rzeczy materialne, które możesz wziąć do ręki i ułożyć w rządek, możesz też policzyć. Ale płynów i proszków, które przyjmują kształt zależnie od tego gdzie je wlejesz czy wsypiesz już się nie da policzyć. Do worka „niepoliczalne” wrzucili też rzeczy abstrakcyjne – miłości, nienawiść, szczęście, czas i pieniądze… Tyle mówi filologia… A co mówi fizyka?

Że proszki i płyny możesz policzyć, bo składają się z atomów, których ilość jest znana na podstawie ich masy. Fizyka zatem mówi , że wszystko co materialne da się policzyć. Zatem wrzucanie tego do jednego wora z miłością jest nieadekwatnym archaizmem.

Fizyka jednak nie wyjaśnia co zrobić ze szczęściem i pieniędzmi, czyli abstraktami. Jakkolwiek pieniądze są pojęciem abstrakcyjnym, więc musi ich być „much”, to jednak można policzyć ich fizycznego reprezentanta – banknoty. Czy da się tak zrobić z każdym abstraktem?

spsób pomiaru

Żeby sobie to wyobrazić, musisz zrozumieć różnicę pomiędzy liczeniem a mierzeniem. Odwołanie do zasady języka angielskiego miało Ci tylko zwrócić uwagę, że już wieki temu ludzie zastanawiali się nad tytułowym pytaniem.

Miara to sposób w jaki przypisujesz czemuś liczbę.. (ściśle liczbowy wynik pomiaru wielkości). Wielkość to po prostu cecha czegoś, którą można opisać liczbą. Ta liczba coś oznacza (liczba sama z siebie nic nie oznacza). Metrologia zatem określa, że mierzenie to jest sposób nadawania znaczenia. Może Ci się to wydawać biciem piany, bo masz przed oczami linijkę, którą mierzysz długość zapałki. Masz sposób (linijka), masz wielkość (długość) i dostajesz liczbę 4,3 w jednostkach przyjętych dla wielkości, czyli centymetrach. Prawda, że to jest intuicyjne?

W podobny sposób socjologowie wymyślili np. jak zmierzyć szczęście. Specjaliści od jakości życia, przyjęli sposób co będą robić. I tak na przykład masz ankietę, gdzie wypełniasz rubryczkę – Czy jesteś szczęśliwy/a? – superaśnie – 10, ekstra -9, klawo – 8…. git-5, …słabo-3, padaka-1. A potem komputer liczy już cyferki, które przecież są policzalne i reprezentują coś, co „zostało zmierzone”.

Dlaczego ja o tym piszę?

Ponieważ mierzenie to jest sposób myślenia o rzeczach abstrakcyjnych. Od tego jak wymyślisz sposób pomiaru, zależy potem wszystko co o tej abstrakcji myślisz… Metrologia determinuje schemat poznawczy. Nie wierzysz? To odpowiedz na proste pytanie – po cholerę mierzyć szczęście? To już jest mindset, czyli schemat poznawczy. Odpowiedź jest prosta – i stosuje się do wszystkiego co mierzysz: Aby było to porównywalne z czymś innym, albo żebyś mógł/a dokonać oceny tego czegoś. Liczby są uniwersalne i przez to wydaje Ci się, że Twoje porównanie lub ocena będzie bardziej wiarygodna, niż gdyby była wyrażona słowami. Ukryty schemat: uniwersalny = wiarygodny.

I tu się zaczyna właśnie magia pomiaru. Ponieważ interesuje nas wynik (wiarygodność), mało kto pyta skąd się wziął! Jeśli nie rozumiesz skąd się wziął, zakładasz że jest prawdziwy i opisuje to, co Cię interesuje. Pomiar ma zawsze jakąś filozofię – czyli pomysł, jak coś „zmierzyć”. Filozofia ta mówi, jak coś abstrakcyjnego wyrazić liczbą.

Przykład 1.

Choćby prosty pomiar przepływu wody w rurze. Chcesz mieć na wyświetlaczu informację ile litrów wody przepływa przez rurę w ciągu godziny. Jak to się robi w automatyce? Choćby tak: umieszczasz w rurze wiatraczek, który napędza prądnicę, a ta już wytwarza napięcie na kabelkach, które możesz zmierzyć (fizycy najchętniej mierzą prąd lub napięcie…). Czy mierzysz zatem przepływ wody, czy napięcie jakie wytwarza wiatraczek?

No oczywiście, że przepływ wody… Wystarczyło tylko skalibrować, że napięciu 1V odpowiada wiaderko na godzinę, a 10voltom 10 wiaderek wody na godzinę. Skoro wiadro ma 10 litrów, to mamy, że 0,1V odpowiada przepływowi 1 litr/h. Teraz wystarczy tylko napisać program, wgrać go do sterownika i układ automatycznie przetłumaczy volty na cyferki na wyświetlaczu. Wszystko działa dopóki wiatrak się nie urwie. Wtedy twój miernik pokazuje przepływ zero, a z rury zasuwa woda pełną parą… Tak właśnie powstają awarie, których serwisanci w Autoryzowanych Stacjach Obsługi nie umieją naprawić. Przyholowujesz auto, które nie jedzie, a oni Ci mówią, że auto jest sprawne i po prostu nie potrafisz jeździć, bo komputer pokazuje, że wszytko jest ok.

Przykład 2.

Koleżanka ostatnio narzeka, że od czasu jak zainstalowano jej klimę w biurze, to ciągle marznie, mimo że jest ustawione 20stC. Pytam się gdzie jest ustawione? „No w openspace’sie, a gdzie…”

Matko jedyna… Cyfryzacja powoduje zidiocenie. Przecież „ustawiona” cyfrowo temperatura, jest zadana w układzie scalonym, do którego wpięty jest czujnik… Gdzie ten czujnik do cholery jest!

„Jaki czujnik”? No to wszystko jasne. Klima wieje pod sufitem z jednej strony, czujnik na drugim końcu openspace’a, pewnie przy drzwiach. Zanim czujnik „poczuje zimno”, to pacjentka pod klimą już zaliczy hipotermię… Ale w pomieszczeniu jest 20stC…. przy czujniku :/ Chyba, że jest zepsuty – ale to niemożliwe, przecież mamy XXI wiek.

To jest właśnie magia pomiaru. Ludziom się wydaje, że jak gdzieś jest jakaś cyferka, to znaczy że „coś tam” zostało zmierzone i to jest prawda absolutna. Jeśli zatem mówisz o wyniku jakiegoś pomiaru, mów również o tym, w jaki sposób to mierzysz. Tylko wtedy ta informacja ma jakikolwiek sens. W przeciwnym wypadku to jest dezinformacja, albo jak wolisz demagogia :)

Czy zatem nie można mierzyć rzeczy „niepoliczalnych”? Ależ można, nawet warto. Pamiętaj tylko o podstawowej zasadzie:

Jeśli  nie akceptujesz „filozofii” pomiaru, to nie możesz akceptować jego wyników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *